Ogólnopolski Strajk Nauczycieli w trzech szkołach w gminie Poraj!
22 marca 2019 r. | 08:53
46

Nauczyciele z trzech placówek oświatowych w gminie Poraj zapowiadają udział w Ogólnopolskim Strajku Nauczycieli, który ma odbyć się 8 kwietnia 2019 roku. Nauczyciele maja wiele postulatów do rządu, ale najważniejszy dotyczy podwyżki wynagrodzenia.

Udział w Ogólnopolskim Strajku Nauczycieli zapowiedziały: Szkoła Podstawowa im. kpt. Leonida Teligi w Poraju, Szkoła Podstawowa im. Kazimierza Wielkiego w Jastrzębiu i Szkoła Podstawowa w Żarkach Letnisku.

Przygotujcie się na pozostawienie dzieci i młodzieży w domach.

PAWEŁ GĄSIORSKI



46 odpowiedzi na “Ogólnopolski Strajk Nauczycieli w trzech szkołach w gminie Poraj!”

  1. Wojtek pisze:

    A Przedszkola nie będą strajkować?

    7
    0
  2. Sebastian pisze:

    Normalny człowiek chce więcej zarobić albo więcej pracuje albo zmienia pracę na lepiej płatną – kasty strajkują !
    Oczywiście jestem zdania że nauczycielebzasluguja na większą kasę ale jako ludzie inteligentni nie powinni dawać się manipulować przydupasowi SLD ( a dzięki koalicji całej totalnej opozycji ) działając jedynie na niekorzyść dzieci !!!!
    Już pomijam fakt tego że zadanie 1000 zł netto podwyżki na raz to śmiech na sali.

    22
    50
    • marek pisze:

      i jaka w nich słuzba ludziom, dzieciom, ze wolą strajkowac, niz uczyc dzieci w szkołach, przedszkolach?
      co powiedzą dzieci? ze zajęć nie bedzie , bo wolą iśc się kłócic o wiecej kasy?

      6
      6
  3. xxxxxxx pisze:

    Czy Rzecznik Urzędu Gminy Poraj Andrzej to się ożenił ? Bo widzę jak codziennie na godz 8 rano dowozi dziecko do Przedszkola w Żarkach Letnisku ? Czy ktoś coś na ten temat?

    12
    2
    • antoś pisze:

      a gucio Ci do tego?

      4
      9
    • miś pisze:

      to jest główny przydupas wójtowej, to i wiele może!! podwyżke do 7 tysięcy dostał, to CZUJE, ŻE WSZYSTKO MOZE W TEJ GMINIE!!!
      a zresztą dowożenie sowich dzieci jest popularne w tej gminie, a jak robił wczesniej szanowny pan łukasz???? tez czarna dżeta woziła dziecko i do szkoły i do przedszkola…

      6
      2
  4. Miś pisze:

    A jak to na godz 8 jest w Żarkach L. ? Jak od godz 7 pracuje w Urzędzie Gminy w Poraju. Za co mu płacą?

    16
    2
  5. - pisze:

    To jest stary układ . .Zapoczątkował pijak .

    14
    2
  6. Zuzanna pisze:

    Rano przed przedszkolem to można spotkać więcej urzędników z gminy Poraj . Nie tylko Kozłowski ale i Pani A Kumor,
    J. Lisowska, A. Socha -Korendo itp.

    16
    1
  7. Jaro pisze:

    To ja też może poszukam posady w urzędzie w Poraju? W godzinach pracy można pozalatwiaj wiele spraw np. Odwież czy odebrać dziecko ze szkoły lub uczestniczyć w akademii w której występuje moje dziecko. Zarabiscie. Jutro składam CV.

    14
    2
    • xxxxxxx pisze:

      Tak jest Jaro i Ktoś ma rację wymagać od urzędników pracy bo teraz mogą w czasie pracy robić wszystko nawet chodzić do fryzjera. Jaka jest w urzędzie ewidencja pracy? Powinni odbijać kartę zegarową jak w firmie. .

      16
      1
  8. ktoś pisze:

    Jaro optymista jesteś!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Ciekawe jak się rozlicza radnych powiatowych,którzy biorą pieniądze dwa razy , raz w pracy a drugi za sesję.

    13
    3
  9. Karolina pisze:

    Z nauczycielami to czas zrobić porządek, jak będą prcowali tyle godzin dziennie ile przeciętny Polak to mogą porównywać swoje zarobki np. do lekarzy. A jak się pracuje 24 godziny tygodniowo, To nie można liczyć na kokosy. Nauczyciele to prawdziwe ŚWIĘTE KROWY w Polsce.

    24
    16
    • SprytnyLudz pisze:

      A ja wiem jedno Danutka dyrka z podstawówki w Poraju to tylko wałki i przekręty i jeszcze strajkować chce, żeby odwrócić uwagę od siebie.
      Spokojnie jak tylko przejdzie reelekcje to prokuratura zabierze się za dupsko oszustki!.
      Przyjdzie czas zapłaty za przekręty!

      5
      7
  10. Xxx pisze:

    Karolinko skoro nauczyciele mają taką sielankę to może poinnas pomyśleć o zmianie zawodu i zasilić szeregi nauczycieli? Tez możesz być rzekomą „święta krową” jak napisałaś. Najlepiej tam gdzie cie nie ma. Zobaczysz czy praca nauczyciela to 24 godzin tygodniowo j czy jest tak różowo jak piszesz!

    8
    18
    • KM pisze:

      Każdy może zostać nauczycielem. Wystarczy tylko odpowiednie przygotowanie oczywiście pedagogiczne !!’
      A świętymi krowami nie wszystkie nauczycielki są😢

      9
      6
  11. Rodzic pisze:

    Rodzice powinni zacząć strajkowac ponieważ nauczyciele nie wyrabiają się z materiałem i wszystko zadają do domu. Dzieci nie mają wogole wolnego czasu a rodzice nie mogą zaplanowac sobie popołudnia z dzieckiem bo nauczyciel juz to popołudnie zaplanował. Dramat

    19
    6
  12. nauczyciel pisze:

    bardzo chętnie przepracuję 40 godz tygodniowo…
    nie będę musiał przychodzić na :
    – popołudniowe obowiązkowe szkolenia,
    – narady RP,
    – konsultacje i zebrania z rodzicami,
    – nie będę musiał studiować w soboty i niedziele ( po co mi aż 8 kierunków studiów) . Za komuny wystarczyła matura , a teraz musimy utrzymywać uczelnie ( studiujemy, studiujemy i g…..z tego mamy),
    -nie będę musiał po nocach tworzyć zbędnej papierologi ( ipety i inne bzdety)
    – nie będę sprawdzał wieczorami sprawdzianów ,kartkówek,itp.
    – nie będę jeździł na zielone szkoły ,wycieczki i inne wyjazdy
    starczy tego biadolenia , bo każdy wie co robi nauczyciel.
    Lubie pracę z dziećmi , więc nadal jeszcze pracuję .Bardzo poważnie zastanawiam się nad zmianą , bo muszę utrzymać rodzinę , też chcemy godnie żyć.

    48
    9
    • Pracowity pisze:

      To się nie zastanawiaj tylko zmień tę pracę i tyle w temacie!
      Święte krowy i tyle, a nie nauczyciele.
      Coś takiego jak strajk pracownika w wolnym kraju to jakaś patologia!
      Nie pasuje to zmieniam pracę.
      Pracowałem w 12 firmach, w każdej coś mi nie pasowało to zmieniałem pracę.
      Jak się okazało że nie mogę zarobić tyle ile uważam to otwarłem swoją działalność i mam to czego oczekuję, a nie jakieś pieprzenie, że mi źle to będę strajkować.
      Zwykłe patolstwo i tyle w temacie.
      Nie ma czegoś takiego ze Ci się należy, zakasaj rękawy i na 2 zmiany.
      Mam sąsiada, który dobrze ale to bardzo dobrze umie liczyć, ale czyjeś, a sam dupy do roboty nie ruszy tylko za zasiłkami chodzi, jak mu zaproponowałem koszenie trawy po 15 zł na godzinę to mu się nie chce – taki sam patol jak strajkujący nauczyciele.
      (Spokojnie nie mówię o wszystkich, bo są ludzie, którzy mają kręgosłup moralny i pracują jak na nauczyciela przystało, ale w podstawówce w Poraju może są ze 4 takie nauczycielki, reszta to przestraszone pindy, które wykonują polecenia oszustki i manipulatorki Danki)

      9
      6
      • Rodzic pisze:

        Zgadzam się z tobą PRACOWITY. tu w Poraju jest może kilka nauczycielek które potrafią być konsekwentne, reszta to cykory, jak jakiś bardziej zamożny rodzić przyjdzie i tąpnie to już robią inaczej niż zakładali i obiecywali, a rozpieszczone bachory poza paleniem fajek po kątach nic nie robią a ambicje pierdykniętych rodziców są wykożystywane do załatwiania lepszych ocen.
        Nawet z religi akcje potrafi taka matka zrobić !!! i księdzu uwagę zgłaszać, że skąd to moje dziecko ma tyle jedynek – jak ma nasrane w głowie to niech na religię nie chodzi.
        Daleko szukać nie trzeba – a efekty sponsoringu było niedawno widać.
        I pomyśleć że takie coś jest nadal dyrektorem szkoły – żenada!!!

        10
        3
  13. fff pisze:

    Alkoholik był tak dobry do dziubania jak dzięcioł .

    3
    3
  14. basia pisze:

    no dajcie żyć / mało zarabiaja ??? a co robią po godz.do pracy = dorobić jak mało

    6
    7
  15. nauczyciel pisze:

    dorabiam ???od 2 godz . sprawdzam sprawdziany . Kseruję za własne pieniądze materiały na jutrzejszą lekcję. Jak tak dalej pójdzie to żona spakuje mi walizki i wystawi za drzwi . Dobrze ,że teściowa nauczycielka i rozumie zięcia .

    12
    10
  16. Xxx pisze:

    W szkole nie dostaniesz nawet przyborów do pisania. Wszystko musisz kupić sam począwszy od ołówka, papieru ksero,toneru do drukarki itp. Siedzisz po lekcjach w domu i sprawdzasz testy, przygotowujesz testy oraz scenariusze lekcji. A o uzupełnianiu dziennika nie wspomnę. Człowiek po całym dniu dosłownie pada na twarz.

    9
    6
    • edzio pisze:

      e pindolisz …nauczyciele to twarde sztuki , nie padają na twarz. Wytrzymują wiele 🙂 🙂
      Nasze rozwrzeszczane pociechy jakoś wykończyć ich nie magą .

      8
      4
    • Tulipan pisze:

      Jak dotąd nikt nie padł na twarz,za to się zresetujesz w wakacje i ferie,a co inni mają powiedzieć,jak nie mogą wybrać urlopu w prywatnym zakładzie ??tak się już utarło ,że budżetówka to święta rzecz.

      7
      2
  17. ??? pisze:

    Znalezione w Sieci:

    Będę pisał ze swojej perspektywy, bo tak będzie najuczciwiej. Jestem nauczycielem wychowania fizycznego i wychowawcą świetlicy. Po szkole pracuję w klubie piłkarskim.
    Zwykle mój dzień wygląda tak, że wychodzę koło 8-9 i wracam do domu o 20:00. Pociągnę tak maksimum jeszcze 3-5 lat.
    Zacznę od legendarnych 18 godzin w pracy. W moim przypadku to nie jest 18 godzin, ponieważ na świetlicy etat wynosi 26 godzin, więc mam uśrednienie i pracuję 22 godziny na etacie. Ale załóżmy, że byłbym tylko nauczycielem wychowania fizycznego i miał 18 godzin. Do tego musimy dołożyć 2 „godziny kartowe”, czyli darmowe dwie godziny pracy z dziećmi. Zalewska je oficjalnie zdjęła ale nieoficjalnie pozostały. U nas w szkole realizuje je 100% nauczycieli. Czyli mamy 20 godzin.
    Co miesiąc Rada Pedagogiczna i zebrania lub konsultacje – łącznie minimum 4 godziny – razem 21 tygodniowo. Librus (dziennik elektroniczny) – mnie, jako wychowawcy, który bardzo swobodnie operuje na komputerze, pozaszkolna obsługa go (frekwencja, dyżurni, wydarzenia szkolne, zebrania, spotkania, zmiany w harmonogramach, plany lekcji, kontakty z rodzicami) zajmuje około 2 godzin tygodniowo
    (to jest naprawdę minimum). Dziennik zajęć pozalekcyjnych – kolejna godzina tygodniowo. To już 24 godziny. Spotkania i rozmowy (telefoniczne bądź osobiste) z rodzicami poza wyznaczonymi terminami zebrań – kolejna godzina tygodniowo, razem 25. Przygotowywanie do lekcji – minimum 2 godziny w tygodniu, to już 27.
    Sprawdziany, kartkówki, prace, zeszyty, ćwiczenia (mnie to omija) – ok. 2-4 godzin w tygodniu, razem około 30 godzin.
    Przygotowywanie apeli, wydarzeń szkolnych, występów – trudne do policzenia. Zawody, konkursy, warsztaty – trudne do policzenia.
    Pisanie opinii o dzieciach, konspekty, sprawozdania i inne dokumenty szkolne – trudne do policzenia. Wyjazdy, wycieczki – trudne do policzenia. Ciekawym przykładem jest tu jednak Zielona Szkoła, na którą, jako młody (pełen energii) nauczyciel, jeździłem przez swoich pierwszych 6 lat pracy w szkole.
    Żeby było jasne – mówimy tutaj o 14 dniach opieki, 24 godziny na dobę, nad dwudziestką dzieci. Całościowej opieki, tzn. z koniecznością radzenia sobie z sytuacją posikanego łóżka, ubrudzonych majtek, kradzieży dokonanych przez dzieci, chorób, wiecznych konfliktów w pokojach, pukania do drzwi o północy, wymiotów, płaczu za matką, usypiania, a później wstawania o 6 wskutek biegania dzieci między pokojami. Wszystko bez żadnego dodatkowego wynagrodzenia. Jest jeszcze kwestia okienek, które dotyczą niemal wszystkich nauczycieli. Ja mam 2, to i tak niewiele, niektórzy mają po 4. W praktyce jest to 45 minut przerwy między jedną lekcją a drugą. Nieodpłatnej przerwy. Nic w tym czasie nie zrobisz, bo musisz wrócić przed dzwonkiem. Darmowe godziny w szkole.
    Teraz pieniądze. Po ośmiu latach pracy w szkole, będąc zatrudnionym na pełnym etacie, z przygotowaniem magisterskim, zarabiałem niecałe 1950 złotych.
    Moja partnerka, 3 rok w szkole, po studiach pedagogicznych, bez magisterski, na etacie zarabia około 1600. Zalewska wydłużyła staż młodym nauczycielom (w praktyce zmniejszyła ich wynagrodzenia), więc Magdzie zajmie znacznie dłużej osiągnięcie mojego etapu, nawet jeśli będzie pokonywała kolejne szczeble awansu tak szybko, jak to możliwe. Obecnie moje wynagrodzenie zasadnicze, bez nadgodzin, to około 2100.
    Nie wiem kiedy będę zarabiał 2500.
    Wracając do ilości godzin, musimy powiedzieć sobie wyraźnie, że to w żadnym wypadku nie jest polski wynalazek, iż nauczyciele nie pracują 40 godzin tygodniowo „przy tablicy”. Tak jest w każdym cywilizowanym kraju (i w większości niecywilizowanych). To naprawdę ma swoje uzasadnienie. Tutaj cytat z Łukasza Markuszewskiego, bardzo adekwatny:
    „W mojej karierze zawodowej pracowałem w call center (na zmianach czternastogodzinnych), za barem (dwanaście godzin wieczorem i nocą), fizycznie przy taśmie (osiem-dwanaście godzin w niemal tej samej, półpochylonej pozycji stojącej), fizycznie biegając po magazynie z pakunkami, fizycznie wrzucając do bębna maszyny dwudziestokilowe worki z mąką, spisywałem dane z faktur na czas, rozdawałem też ulotki na mrozie a dzisiaj mam pracę biurową w korporacji.
    I wiecie co?
    Nie było nigdy nic bardziej wyczerpującego, żadnej bardziej męczącej pracy, niż praktyki nauczycielskie.
    Któregoś dnia musiałem poprowadzić pięć lekcji i byłem po prostu wykończony. To jest jakieś cztery godziny niemal ciągłego mówienia, odpytywania, kontrolowania przepływu informacji, korygowania go i próbowania rozmaitych sposobów na dotarcie do ucznia.
    Poza tym nauczyciel musi przygotowywać się do lekcji (tworzyć słynne konspekty, koszmar po prostu), przygotowywać sprawdzenia wiedzy, dokonywać ewaluacji uczniów i obłożony jest dodatkową masą papierkowej roboty, która na szczęście mnie nie dotyczyła.
    Prawda jest taka, że nie da się prowadzić lekcji co dzień przez osiem godzin. To jest niemożliwe fizycznie
    . To nie są powtarzalne czynności, które można wykonywać półautomatycznie i pozwolić w tym czasie myślom swobodnie szybować. To jest praca w ciągłym skupieniu, ciągłej analizie informacji zwrotnej, która jest bardzo obciążająca. Nawet bardzo zły nauczyciel będzie prowadzeniem lekcji bardzo zmęczony”.
    Wracając do mnie: dziś był piątek i to jest mój najtrudniejszy dzień w tygodniu. Pracuję od 8:00 do 15:30, bez przerwy, z czego 6 godzin na sali gimnastycznej, reszta w sali lekcyjnej. Po pierwszych 4 godzinach jestem trupem. Pracuję na pełnych obrotach do około 11:30, później jadę na rezerwach paliwa. Nie da się. Hałas na sali gimnastycznej rozsadza głowę po około 3-4 godzinach. Sam hałas. A tutaj masz 15 konfliktów na 15 minut. Na pierwszej lekcji reagujesz szybko, celnie, dobrym komentarzem. Dzieciaki czują, że stoi przed nimi gość, które jest pełen energii i czasem odpuszczają. Ale na piątej lekcji już Cię nie ma. Jesteś wrakiem. Czterdziestka dzieci na sali, dwóch płacze, jeden kopie w kaloryfer, ktoś znowu rusza piłki bez pozwolenia i zaczyna kozłować, kiedy tłumaczysz ćwiczenie; dwie dziewczyny i jeden chłopak stoją nad Tobą i skarżą się, że tamta nazwała ją idiotką, a ten fauluje, a jeszcze inny ukradł mu bułkę. Masz 3 sekundy żeby rozwiązać te trzy konflikty, bo jeśli zajmie Ci to dłużej, ktoś inny to wykorzysta. Możesz operować krzykiem, wrzeszczeć na dzieciaki. Do pewnego etapu to nawet zdaje egzamin, przynajmniej pozornie, w jakimś pragmatycznym sensie. Ale jak dzieci są starsze to Ci odpowiadają, że masz na nie nie krzyczeć, a rodzice piszą pisma do dyrekcji i kuratorium. Zresztą i tak piszą, czy krzyczysz czy nie. Piszą, że sobie nie radzisz z ich dzieckiem, a przecież od tego jesteś.
    Najpierw słyszysz od dzieciaka, że jesteś frajerem, a później czytasz pismo od matki, że sobie nie radzisz – to jest prawdziwa historia, nie z mojej szkoły, ale prawdziwa. Moja – że tak powiem – ulubiona.
    Są oczywiście fajne klasy, gdzie idziesz z przyjemnością, ale generalnie jest naprawdę bardzo ciężko.
    Ludzie pękają, serio, i będą rezygnować. Płaczą po nocach, znerwicowani, zastraszeni, za 2 koła miesięcznie.
    Czy zabieram pracę do domu? Jak mógłbym nie zabierać!? Większość moich kolegów i koleżanek zabiera.
    Siedzimy później w sobotę o północy u jednej z nich i obiecujemy sobie, że nie będziemy wracać do tego, co usłyszeliśmy w trakcie tygodnia, jak potraktowali nas uczniowie, jakie dramaty przeżywa dziewczynka, z którą rozmawialiśmy po lekcjach. Obiecujemy sobie, ale i tak rozmawiamy. Wykrzykujemy to, co nas boli, później przekonujemy się nawzajem, że musimy się zdystansować, że trzeba to olać, że jesteśmy coraz bardziej roztrzęsieni i za chwilę wylądujemy u psychiatry. Ale za moment znowu krzyczymy. Z poczucia totalnego braku szacunku, ale też z powodu bezradności, która jest dziś chyba najczęściej towarzyszącym nauczycielowi uczuciem w pracy. Jedna strona, to to, że nie potrafisz pomóc sobie, druga, że nie możesz pomóc tak wielu dzieciakom.
    Jeszcze odnośnie retorycznej kalki w stylu: „Wiedziałeś na co się piszesz, jak ci się nie podoba, to zmień pracę”. To bardzo głupie, pisać w ten sposób. Mam świadomość, że za tą naiwnością stoi fundamentalna wiara w nieomylną i działającą nieprzerwanie, niewidzialną rękę wolnego rynku, która ma rzekomo w magiczny sposób prowadzić do równowagi w kosmosie, a już na pewno do samoregulacji kraju. Ale to nie działa. Rozumiem, że byliśmy tym karmienia przez ostatnie dekady, ale to naprawdę nie działa. Nie możemy wszyscy być programistami. Znajdźcie sobie wykres przedstawiający ilość aktywnych pielęgniarek w konkretnych grupach wiekowych w Polsce.
    Za dwie dekady czeka nas zderzenie ze ścianą, jeżeli dziś rząd nie zrobi wszystkiego, by praca pielęgniarki była godnie opłacana. W tym miejscu od razu dodam, że moim zdaniem pielęgniarki są w jeszcze trudniejszym położeniu niż nauczyciele.
    Nie wspominając o wychowawcach domów dziecka, wychowawcach świetlic środowiskowych i innych zawodach, które są skandalicznie nisko opłacane.

    12
    5
  18. ekonom pisze:

    To wszystko prawda tylko ten problem istnieje od początku PRL. Nauczyciele przez lata cierpieli i siedzieli cicho. Wszystkie akcje protestacyjne kończyły się jałmużną. Problem polega na tym, że obecnie uruchomiono wiele programów socjalnych. Te pieniądze są puste. Co to znaczy? Pieniądze te nie są wypłacane za produkcję dóbr potrzebnych społeczeństwu. Powstaje luka; są pieniądze, a nie ma towarów. Policjanci, nauczyciele, renciści, rodziny nic nie produkują, a dostają pieniądze. Oczywiście w tej analizie pomijam oczekiwane i należne korzyści społeczne. Te puste pieniądze wpływają korzystnie na koniunkturę do pewnego stopnia, ale wpływają też na inflację. Wzrasta zapotrzebowanie na towary i z tego powodu rosną ceny towarów. Runek dąży do równowagi. Obecnie mimo wrzucenie na rynek znaczącej masy pustego pieniądza wzrost cen jest niewielki. Rekompensuje ten pusty pieniąc wzrost produkcji i mamy równowagę. Efekt z ekonomicznego i społecznego punktu widzenia jest korzystny. Jednak dalsze wrzucanie pustych pieniędzy na rynek może doprowadzić do załamania się równowagi i duży wzrost cen. Spowoduje to odebranie korzyści z wywalczonych podwyżek. Mało tego, uderzy to we wszystkie grupy społeczne. Nauczyciele to spora grupa (około 700 000) i podwyżka w wysokości 1 000 zł to około 700 000 000 zł pustego pieniądza miesięcznie na rynku i przeszło 8 mld rocznie. Taka masa dodatkowych pustych pieniędzy niewątpliwie spowoduje wzrost cen. Wzrost cen może zachwiać spokojem społecznym oraz spowodować załamanie gospodarcze, Wszystkie wywalczone i przyznane podwyżki stracą na wartości. PiS straci władzę, chleb będzie kosztował 10 zł, a nowa władza wprowadzi plan naprawczy. Stracimy wszyscy bo doprowadzenie rynku do równowagi musi kosztować. Nauczyciele będą zarabiać po 6 000 zł., ale ceny będą realnie wyższe. Nie wiadomo czy równowaga nastąpi na obecnym wyśrubowanym już poziomie, czy na o wiele niższym. Nauczycielom znowu się nie polepszy. Cały wysiłek nauczycieli zostanie zniweczony. Przecież już to było. Wszelkie podwyżki zjadała inflacja i zjeżdżaliśmy do tego samego poziomu dochodów. Cyfry się tylko zmieniały a siła nabywcza wypłaty była mniej więcej na tym samym poziomie. Nauczyciele muszą uważać, aby nie zrujnowali pewnej wątłej równowagi rynkowej i nie stali się przekleństwem całego społeczeństwa.

    10
    4
  19. Zbyniu pisze:

    Ja uważam ze strajki w wolnym kraju powinny być zakazane. Masz wolny kraj i jak nie pasi to zmień robotę !
    Nauczyciel który przyłącza się do strajku szantażując czyjeś dziecko egzaminem – to przestępca !
    Zresztą jak szkoła zarządza ktoś taki jak Danka w Poraju czyli oszustka – to co się tu dziwić ze wybierze właśnie taka a nie inna drogę !

    6
    15
  20. RodzicNr1 pisze:

    Tez uważam ze każdy kto strajkuje to ma nierówno pod sufitem – czasy czy się stoi czy się leży to na browar się należy – już się skończyły – brakuje ci to po godzinach dorób albo zmień robotę. Zreszta każdy kto uważa Ze mu się coś należy – to niech tak dalej uważa – na starość będzie miał tego żniwo. Liczycie na emeryturę albo inne pierdy od państwa – powodzenia – jak nie ruszy dupy jeden z drugim to nic na starość mieć nie będzie. A i saacumku również bo po najmniejszej lini oporu….

    5
    3
  21. Nauczyciel pisze:

    Ja tam za strajkiem nie jestem, a te 1000 zł było nie realne, uważam ze ostatnie propozycje od rządu są dość optymistyczne, i w porównaniu do POlatwersow to itak podwyżka jest o 100% bo POlatwersy nie dały nic !

    5
    3
  22. Bzykal pisze:

    Śmiać mi się chce z nauczycieli – zapomnieli ze dni strajku nie są płatne – ha ha ha

    6
    2
    • hymm pisze:

      Naszym gmina ponoć zapłaci..???? Zamiast płacić strajkującym nauczycielom , to lepiej zapłaciłaby większe jednorazowe premie pracownikom NIEPEDAGOGICZNYM . Ciekawe kiedy im podniosą pensje , bo Ci mają najniższa krajową . Sprzątaczki , woźne , kucharki też powinny zastrajkować . Po co sprzątać, może wreszcie nasze dzieci doceniłyby ich pracę .

      15
      1
      • Obrzezany pisze:

        A ja mam info ze jednak nie dostaną ani złotówki za dni strajku – bo to jest niezgodne z przepisami !
        I dobrze im tak !
        Jeszcze pozwalniać tych strajkujących powinni ! Jak oleju nie mają !

        5
        2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *